• Wpisów:70
  • Średnio co: 25 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:01
  • Licznik odwiedzin:3 540 / 1812 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zapraszam na drugi blog, który zaczynam prowadzić aiko1357.pinger.pl
 

 
Ten moment kiedy siedząc w autobusie nagle widzisz wspomnienie z tą osobą. Masz niewidzący wzrok i zaczynasz uśmiechać się sama do siebie. Ludzie nie wiedzą co konkretnie mają zrobić i tylko się przyglądają. Z zamyślenia wybudza Cię nazwa przystanku... i nagle dzień zrobił się taki kolorowy
 

 
Jestem gupia, bo nie popotrafię wykorzystać żadnej szansy, którą dają mi ludzie i czas. Nie umiem podejść i powiedzieć co czuję wprost. Boję się, że i tak nie zrozumiesz... To boli i nie moge spać... Tamte wspomnienie zapiera mi dech... Chociaż próbuje to mi nie wychodzi... Nie wiem, cholera, co nam z tym zrobić...
 

 
Gdyby nie muzyka, nie było by mnie tu teraz z wami. Tego nie da się opisać słowami. To nie tylko melomania. To uzależnienie, którego nie wyleczysz siłą ani uczuciem. To potrzeba wyrażania uczuć bez słów i pogrążanie się w marzeniach. Muzyka jest mną, a ja jestem jej nutami. Kiedyś, daleko stąd znajdę kogoś, dopasuje się do mojego brzmienia i wprowadzi ciche nuty miłości i szczęścia...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wieczór. Dzwoni telefon i widzę Twoje imię. Rzucam się jak najszybciej do niego i powoli odbieram próbując opanować głos.
- Hej, mała, wyjdziesz?- Patrzę na zegarek, jeszcze nie tak późno.
- Jasne- odpowiadam zadowolona.
- Jestem już pod klatką.
W pośpiechu szukam rurek, które później zakładam. bokserkę mam teraz tylko koszula. Leży i czeka na krześle w salonie aż ją w końcu założę. Do łazienki umyć zęby, lekki makijaż, trochę perfum i ułożyć włosy. t
Telefon do kieszeni i wychodzę. Już na korytarzu rozpoznaję Twoją kurtkę i głośną muzyką, której za każdym razem słuchasz.
- Cześć, przepraszam, że tak długo.
- Nic nie szkodzi. Trzymaj.- wręcza mi mojego ulubionego kwiata, niebieską różę.
- Jest piękna!
- Tak jak jej właścicielka.- odpowiedział z uśmiechem. Boże! Jaki on ma cudowny uśmiech! Przez to się skupić nie mogę!
- Chodź się przejść.
- Okey.
Noc była śliczna, dużo gwiazd, ani podmuchu wiatru. Nikogo na horyzoncie. Tylko on i ja... Po długim spacerze odprowadził mnie do domu.
- Dziękuję za spacer i różę.
- To ja powinienem podziękować.
Kiedy chciałam się z nim pożegnać ujął moją twarz w dłonie i musnął mnie wargami. Szczęśliwi czasu nie liczą. Kiedy się ode mnie odsunął powiedział:
- Dobranoc, mała. - odwrócił się i szedł w kierunku domu.
- Czekaj! Chciałam Ci powiedzieć, że Cię kocham... czy coś...- ale on już tego nie usłyszał przez dźwięki swej piosenki.
Cała noc przy piosence "lonely day"- BFMV...
 

 
Zastanawiam się jak to jest być dla kogoś ważnym... mieć kogoś kto za Cb oddałby życie... za to wiem jak się czuje ta osoba, która zrobi wszystko dla kogoś na kim jej zależy... niestety, raczej się nie dowiem...
 

 
Większość chłopców wyznaje zasadę 3xZ
zagadać, zakochać, zostawić...
Niestety nie wiedzą,że to boli. W tedy najlepiej spotkać się z przyjaciółką i jej się wypłakać...
"Moimi przyjaciółkami są żyletki, mają ostre języki."
 

 
Ile gwiazd naliczyłam- nie wiem... ile razy myślałam o Tb- nie wiem... ile razy płakałam w poduszkę- nie wiem... ile razy po upadku podnosiłam do góry- nie wiem... wiem tylko, że strasznie tęsknię... tylko tyle... chciałam Ci powiedzieć, że Cię kocham... czy coś...
 

 
Czasami myślę, że ten cholerny świat to jedna wielka zabawa. Mam ochotę skoczyć na odległe punkty CTRL+ALT+DEL i wyłączyć ten program zwany życiem. Zapomnieć o nim jakby nigdy nie istniał. A w dłuższym życiu usiąść w knajpce, które leży zaraz przy plaży, usiąść przy oknie zamówić pizze i patrzeć jak z drugiego końca sami przygląda Ci się przystojny młodzieniec, który dosiada się do Cb chwilkę później... a potem byłyby tylko jego oczy w świetle zachodu... ale cóż, te klawisze są za daleko od sb żeby je nacisnąć...
 

 
Ludzie widzą mnie jako silną, twardą o i nie dającą za wygraną dziewczynę, która walczy o swoje i pokazuje pazury... Ale w rzeczywistości jestem nieśmiałą, wrażliwą i słabą osobą, próbująca się nie załamywać przy trudnościach losu... jednak czasami ma ochotę stanąć przed lustrem i z całej siły uderzyć w nie gołą ręką... Gdyby był ktoś kto by mnie wspierał... kochał i szanował... zaraz... moje życie to nie bajka -.- w co ja wierzę?
 

 
-Jak wspominasz sobie najlepsze chwile w swoim zyciu?
-Były wspaniałe, cudowne i mogłam się zawsze zrelaksować.
-A na czym one polegały? Jak wyglądały?
-To były randki z ostrą żyletką. Zwykle się udawały
-Ale w jakim sensie z żyletką?!
-Wyobraź sobie. Siedzisz na drewnianym pomoście nad jeziorem, jest piękny zachód słońca, niebo przechodzi z koloru błękitnego, przez granatowy, różowy i pomarańczowy do koloru złotego. Fale muskane wiatrem delikatnie pieszcza Twoje stopy. W tym momencie wyciągasz żyletką i najpierw powoli, a później coraz szybciej kreślisz na ręce imię kogoś na którego.jesteś zła. Jeśli spojrzymy w tym momencie w wodę pod Tb ujrzysz najpiękniejszy obrazek w kosmosie: zabawę krwi z wodą... Układa się ona w piękne kształty... A jeśli.się.odprezysz i wyciszysz, może idą Ci się dostrzec sens życia... Ja go nie ujrzałam... Nie mojego...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Widzę, że nie tylko ja mam ten problem... Witaj, jestem Angel- chorobliwie nieszczęśliwą nastolatka, serio chcesz się podzielić? Jakas nowosc, w moim życiu ro ja sie dzieliłam z innymi, ale nikt nie chcial się podzielic że mną... Wiecznie to ja rozdawalam. Widzisz ten maleńki rubin.w moim kolczyku? Nie? To trzymaj lupę! A teraz? Przyjrzyj się uwaznie. Tylko to mi zostało po moim rozbitym sercu...
 

 
Życie można porównać do palącej się świeczki. Płomień powinien dojść do końca, ale są chwile, kiedy jedna chwila nieuwagi powoduje zgaśnięcie ognia... takie chwile są coraz częściej... mój płomień zaczyna gasnąć z powodu braku miłości i deprechy...
 

 
Mojemu życiu brakuje sensu, nie mam po co się uśmiechać, jeść, spać czy nawet wstawać z łóżka... mogłabym robić niewiarygodne rzeczy, gdybym wiedziała, że komuś zależy... ale po co się trudzić skoro są ważniejsze rzeczy ode mnie? Imprezy, melanże, osiemnastki, wyjście na miasto, wyjście na papierosa... dziewczyna, która jest dla Cb idealna... kiedy tak o tym myślę to budzę się dopiero z żyletką w ręku nad wanną i patrzę jak miesza się woda z moją krwią..
 

 
Witajcie blogowicze! mam do Was prośbę, moja szkoła bierze udział w konkursie, w którym można wygrać 20000 zł, a pieniądze mają być przeznaczone na rozwijanie telewizji szkolnej, na razie prowadzimy, ale zostały jeszcze dwa tygodnie do rozstrzygnięcia i wszystko może się zdarzyć, więc proszę pomóżcie nam wysyłając sms o treści NAU.010 na nr 72240 sms kosztuje 2,46. każdy głos się liczy! Z góry dziękuję
http://konkurs.nau.pl/Zgloszenie.aspx?id=11
 

 
czasami mam ochotę pójść do chłopaka, który mi się podoba, powiedzieć mu prosto w oczy, że tak jest pocałować go w usta i odejść, pozałatwiać wszystkie sprawy, pożegnać przyjaciół, usiąść na torach tyłem do nadjeżdżającego pociągu ze słuchawkami w uszach i piosenkami BFMV i SOAD...
 

 
Niestety się zakochałam... tak to jest miłość, nie zauroczenie... tak znam jego wady i nie do końca mi pasują, ale myślę, że dla swojego dobra się zmieni... akceptuję go tak jaki jest, bo jest przystojny, miły, utalentowany muzycznie, pomocny, aktywny i słodki... stara się mieć wyjebane we wszystko i wszystkich... we mnie prawdopodobnie też... dlatego tak boli myśl, że w tym momencie może siedzieć z jakąś laską ładniejszą i ciekawszą ode mnie, kiedy ja leżę w łóżku pod kołdrą i wypłakuję sobie oczy z powodu braku zainteresowania z jego strony...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Najpiękniejsza pora to zmierzch... Wszędzie jest cicho, słychać najprostsze dźwięki i nożna wiele ukryć... Tego wieczoru byłam szczesliwa z pory spotkania, bo cienie łatwo ukryly mój rumieniec... Szliśmy spokojnie w milczeniu i doszliśmy do wielkiego domu... PowiedZiales, że to miejsce nawiedzone przez duchy zakochanych, którzy spalili się żywcem próbując sobie pomóc uciekać... Istnieje legenda, ktora głosi, że jeśli w tym domu przenocuje para naprawdę zakochanych w sobie ludzi, zobaczą te duchy, które nadal tam krążą i opowiedzą swoją historię... Ale jeśli któraś z osób nie czuję prawdziwego uczucia to spotka ją gniew dusz, które zmarły przez miłość... Stwierdziłes, że chciałbyś przenocować tam że mną... Pomyślalam że go kocham.. TAK! Pewnie, że pójdę! Wzięliśmy śpiwory i ciepłą herbatę... Zobaczyliśmy światło i ukazała nam się biała postać... Pogratulowała nam odwagi i powiedziała że chce nas mieć przy sobie.. W tym momencie przebiegł po mnie lodowaty chłód, postać zmieniła kolor oczu na czarny i zaczęła jej wypływać z nich czarna ciecz, włosy wyglądały jak natapirowane, jej biala suknia była podarta z czerwonymi od krwi plamami, zeby zrobiły się ostre jak brzytwa i urosły jej pazury tak długie, że spokojnie mógłyby mnie przebić na wylot... Zbliżyła się do mnie i wyrwala mi duszę z ciała, w następnej chwili widziałam oddalające się ode mnie ciało... Zobaczyłam się w lustrze... To nie mogę być ja!- wykrzyczalam... Zobaczyłam Cb... Lezales przestraszony wpatrując się we mnie... Słyszałam tylko dwa slowa, kocham Cie i ktoś wbił mi kołek w serce...
To był tylko koszmar, lezalam u Twojego boku przy cieplym kominku na puchatym dywanie... "Już nigdy Cię nie zostawie"- usłyszałam
 

 
Dzisiaj miałam znowu ten koszmar... Dobrze po północy dzwonisz Ty. Głośno gra muzyka i mówisz że chcesz się pożegnać... Biegnie do Cb a Ty cały pocięty otwierasz drzwi mówiąc, że nic dla Cb nie zncaczę... Ja całą we łzach nie wiem co mam robić... Padam na kolana i znoszę się płaczem... I w tym momencie robi się ciemno i siedzę na nagrobku z napisem Angel, dziewczyna która zmarła na pęknięte serce... Zalamana w pięknej sukni ubolewam nad swoim losem... Nagle patrzę, podchodzisz Ty kladziesz na grobie bukiet niebieskich róż i mówisz : Nigdy nie przestanę Cię kochać. Klekasz przy mnie i wpatrzony w moje uśmiechniete zdjęcie mówisz, że będzie Ci tego brakowało.. Łza stoczyla Ci się po poliku... Miesiąc później siedzieliśmy na nagrobku z napisem "chłopak, który tęsknił za swoją miłością... I odtąd patrzyliśmy razem w gwiazdy aż do końca nieubłaganego czasu...
 

 
Czy tylko mnie wydaje się, że życie nie ma sensu? Że to tylko chwilowe miejsce, stan i czas? Czy to możliwe, że to co czujemy to wytwór naszej wyobraźni? Mam nadzieję, bo jestem w fatalnej sytuacji..
 

 
Każdej nocy w świetle księżyca przypominasz mi się Ty... przegryzam wargę i pojawia mi się przed oczami obraz... Ty i ja złączeni w pocałunku... a może to moja wyobraźnia?...
 

 
Czasami mam takiego doła, że tylko osoba, na której bardzo mi zależy mogłaby mi poprawić humor... tak naprawdę jest tylko jeden sposób, ale nikt się do niego nie stosuje...